Były prezydent i księżna Walii
2009-09-23
(fot. AFP)
A
A
A
Czy były prezydent Francji Valery Giscard d'Estaing romansował z księżną
Walii Dianą? - pytają we wtorek francuskie media. Wszystko po tym, jak dziennik "Le Figaro"
opublikował fragmenty nowej powieści byłego prezydenta, w której para głównych kochanków przypomina
samego autora i zmarłą tragicznie księżnę.
Jak podał dziennik "Le Figaro", powieść byłego prezydenta nosi tytuł "Księżna i prezydent" i ma się
ukazać w najbliższych dniach. Valery Giscard d'Estaing, zwany we Francji w skrócie VGE i rządzący
krajem w latach 1974-81, opisuje w niej perypetie miłosne na szczytach władzy z początku lat 80.
Zakochaną parą są niejaki Jacques-Henri Lambertye, prezydent Francji, i Patricia, księżna Walii.
Autor powieści miesza w niej fikcję z rzeczywistością, a próby jej oddzielenia stały się łamigłówką
dla francuskich dziennikarzy.
VGE umieszcza liczne sceny powieści w znanych sobie dobrze miejscach, takich jak francuskie zamki,
gdzie odbywają się potajemne schadzki księżnej i prezydenta. Lambertye, wówczas wdowiec, i zamężna
Patricia mieli się spotkać po raz pierwszy w czasie kolacji w pałacu Buckingham podczas szczytu G7.
Powieściowa księżna, zdradzana już wtedy przez swojego męża, "mnożyła przelotne romanse i
angażowała się w międzynarodową akcję charytatywną".
Jak przypominają francuskie media, lady Diana Spencer w 1981 roku wyszła za mąż za brytyjskiego
następcę tronu księcia Karola, który niedługo potem miał zdradzać ją z Camillą Parker Bowles. Diana
stała się wtedy znana z działalności charytatywnej, a prasa brytyjska podejrzewała ją o liczne
przygody miłosne. W tym samym czasie Giscard d'Estaing opuścił właśnie Pałac Elizejski po
siedmioletniej prezydenturze.
W książce nie brak jednak szczegółów odległych od prawdziwego życiorysu bohaterów. Dla przykładu
Lambertye został, w przeciwieństwie do samego Giscarda, wybrany ponownie na drugą prezydencką
kadencję.
"Księżna i prezydent" jest już drugą powieścią VGE, znanego z upodobania do literatury romansowej.
Ukaże się w nakładzie 100 tysięcy egzemplarzy w oficynie XO, kierowanej przez zięcia autora.
Niektórzy krytycy twierdzą, że opisana w książce miłosna historia jest zupełnie zmyślona i należy
ją traktować jak chwyt promocyjny, dzięki któremu ma się ona lepiej sprzedawać. Inni - jak dziennik
"Liberation" - dodają ironicznie, że 83-letni Giscard d'Estaing wie ciągle, jak narobić wokół
siebie dużo medialnego szumu.