Kierowcy ścigający się na ćwierć mili nie jeżdżą swoimi samochodami po zwykłych drogach. Mogą rozpędzić zmodyfikowane auta do „setki” w niecałe trzy sekundy. Ale aby 100 kilometrów pokonać, potrzebują 500 litrów paliwa
Ziejące ogniem rury wydechowe
i atrapy karoserii zakładane
na super szybkie
bolidy oraz wnętrza maszyn
opróżnione ze wszystkiego, co zbędne,
wydają się być raczej elementami scenografii
hollywoodzkiej produkcji spod
znaku pistoletu i kierownicy niż codziennością
polskich mechaników. Jest jednak
inaczej. Od czasu, kiedy drag-racing z
ulic przeniósł się na wyścigowe tory i został
legalnym sportem, nasi rodzimi czarodzieje
klucza francuskiego udowodnili,
że potrafią „tunigować” samochody nie
gorzej niż ich zachodni koledzy.
Nie jest
przypadkiem, że wśród szesnastki najszybszych
na dystansie 402 metrów kierowców
na kontynencie jest aż pięciu Polaków.
Jak podkreśla Marcin Blauth, zdobywca
tytułu „King of Europe” z 2007
roku: „w tym sporcie sukces jest możliwy
jedynie dzięki wysiłkowi i sercu mechaników”.
Oraz ich umiejętnościom. Nie
są one małe: aby samochód mógł w ogóle
brać udział w wyścigach na ćwierć mili,
nie tylko jego silnik musi zostać całkowicie
przerobiony. Sukces w drag race’ach
zależy od przyśpieszenia auta i czasu reakcji
kierowcy. Te wartości liczy się na
oficjalnych zawodach oddzielnie. Mechanicy
niewiele mogą zrobić, by poprawić
tę drugą. Nieporównanie więcej pola
do popisu mają jeżeli chodzi o jak najszybsze
rozwinięcie jak największej prędkości.
Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!
W świecie biżuterii i zegarków nie ma ...
Niebywała pamiątka dla fanów marki Apple ...
Stylistka Katarzyna Krzyszkowska - Sut ...
Przestrzenie łazienkowe od kilku lat ...
akceptuję regulamin
Copyright © 2012 Wirtualna Polska