Jeszcze do nie dawna świat elit był hermetyczny - rządził się swoimi wewnętrznymi niepisanymi prawami. Miał też swoje wymagania - spadkobiercy olbrzymich fortun, oprócz zapewnionej przyszłości i nazwiska musieli wykazać się rzetelną i wszechstronną wiedzą. Przynależność do elity oznaczała bowiem nie tylko stan konta ale i doskonałe wykształcenie.
Przez wiele lat miejsca na najlepszych amerykańskich czy brytyjski uczelniach były zarezerwowane dla potomków wielki rodów, spadkobierców olbrzymich fortun. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu na amerykańskich elitarnych uczelniach Ivy League studiowali synowie najznakomitszych
rodzin Wschodniego Wybrzeża, którzy, poznając na uczelniach równie uprzywilejowanych kolegów tworzyli nowe pokolenie elit, rezerwując dla siebie stanowiska i kariery niedostępne dla zwykłych śmiertelników. Czasy nieco się zmieniły, ale prestiż najlepszych uczelni pozostał. Posiadanie dyplomu jednej z nich nobilituje, otwiera drzwi do świata biznesu, prawa, medycyny, sztuki, zapewnia dobry start, świetlaną przyszłość. To marzenie tysiąca rodziców i uczniów, którzy są gotowi na największe poświęcenia, by dołączyć do rzeszy elitarnych studentów.
Aby zasilić szeregi uczniów prestiżowych szkół wyższych nie wystarczy jednak uiszczenie bardzo wysokiego czesnego – kandydaci na przyszłych studentów podlegają ścisłej selekcji. W Stanach Zjednoczonych nabór na wyższe uczelnie odbywa się przy zastosowaniu punktacji z ogólnokrajowego standaryzowanego testu tzw. SAT (Student Aptitude Test - Test Uzdolnień Ucznia), by dostać się do "bluszczowej ligi" trzeba zdobyć minimum 1400 na 1600 możliwych punktów. Co roku setki tysięcy najzdolniejszych uczniów szkół średnich stara się o przyjęcie na którąś z prestiżowych uczelni Ameryki. Ze względu na ograniczoną ilość miejsc, studiować np. na Harvardzie ma szansę tylko 10 procent z nich. Trzy czwarte przyjętych kandydatów ma powyżej 1500 punktów na 1600 możliwych na egzaminie SAT; jedna czwarta ma powyżej 1590 punktów.
TAGI: lifestyle | ivy league
Gdzie uczą się...
Jak to sie ma do naszych "najlepszych" uczelni? Zaraz podniósł by sie krzyk o dyskryminacji i o zbyt wysrubowanych warunkach!! U nas byle matoł studiuje, bo prostackie uczelnie są dla prostaków. A prostacy zamiast sami pisać swoje prace to je kupują. Na szczęście Bóg (jeszcze) błogosławi Amerykę!!!
Z tego co pamiętam
to znany mózgowiec G.Bush ukończył jedną z tych znakomitych uczelni.
acha dobrze wiedzieć
i swoje pociechy tam wysłać, żeby kontynuowały naukę ;p
Stany czy uczelnie w Europie
to najlepsze miejsca dla zdolnych młodych ludzi. Świetną tam mają kadrę.
Bałagan z Eton
To byl moj ulubiony deser jak uczylem sie w Eton Boys School. Pamietacie? Tuz na rzeka w restauracji House on the bridge...
W świecie biżuterii i zegarków nie ma ...
Niebywała pamiątka dla fanów marki Apple ...
Stylistka Katarzyna Krzyszkowska - Sut ...
Przestrzenie łazienkowe od kilku lat ...
akceptuję regulamin
Copyright © 2012 Wirtualna Polska