Ostatni, kto tak zegarkami wodzi. Profesor Zdzisław Mrugalski.
2010-07-30
(fot. Od czasu do czasu)
A
A
A
Polska nigdy nie była potentatem zegarowego przemysłu, jednak analizując szczegółowo lata powojenne okazuje się, że nasza pozycja w tej dziedzinie i w tym czasie wcale nie była taka zła.
Więcej na ten temat możemy się dowiedzieć się dzięki wydanej w ostatnim czasie książce Profesora Politechniki Warszawskiej i Prezesa Klubu Miłośników Zegarów i Zegarków - Zdzisława Mrugalskiego "Przemysł Zegarowy w Polsce”.
Patrząc z historycznego punktu widzenia, nie mieliśmy dogodnych warunków do budowy przemysłu zegarowego wtedy, gdy budowali go Szwajcarzy, Niemcy czy Anglicy. Sytuacja ta zmieniła się dopiero po ostatniej wojnie. W latach wielkiej odbudowy, w zrujnowanym kraju, dzięki zaangażowaniu gotowej do podjęcia każdego wyzwania polskiej kadrze technicznej, przy zapotrzebowaniu na takie produkty, rozbudowywano produkcję zegarów, a nawet zegarków. Trzeba tutaj zaznaczyć, że rozwój techniczny w tym kierunku, ze względu na obronność kraju zgodny był także z oczekiwaniami i decyzjami politycznymi.
Reaktywacja produkcji zegarów w Świebodzicach, po wywiezieniu większości maszyn i narzędzi do Związku Radzieckiego, na gruzach tego co pozostało z działalności Gustava Beckera i jego przemysłowych spadkobierców. Przeniesienie w późniejszym czasie tejże produkcji do Torunia. Uruchomienie fabryki zegarów w Łodzi, zegarków w podwarszawskim Błoniu i wiele innych mniejszych aktywności są najlepszymi i najlepiej znanymi przykładami nowo budowanego przemysłu zegarowego. Zaprzestanie produkcji zegarków w Błoniu było dla odmiany typowym następstwem decyzji politycznej, ale inne zakłady zamknęły swoją produkcję zdecydowanie później i tylko z powodów ekonomicznych.
"Niepostrzeżenie czas teraźniejszy staje się czasem minionym, a wkrótce będzie już zamierzchłą przeszłością” – pisze Profesor Zdzisław Mrugalski we wstępie do książki "Przemysł Zegarowy w Polsce”, która właśnie pojawiła się na rynku.
Bardzo dobrze się stało, że autorowi udało się książkę napisać i opublikować ją dziś, gdy wielu świadków początków działalności polskiego powojennego przemysłu zegarowego może jeszcze osobiście opowiedzieć o tych latach. W dniu jutrzejszym takie jednoznaczne ustalenia będą niemożliwe, a opracowanie trudne, tak jak trudne one są dla zamierzchłej przeszłości….
Co ciekawe – książka powstała trochę przy okazji. Materiał został wydzielony z szerszego opracowania „Historia Zegarmistrzostwa w Polsce”, które pojawi się na rynku jeszcze w tym roku i którego powstanie też ma swoją ciekawą historię. Wracając do książki Przemysł Zegarowy w Polsce, warto zauważyć, że to wydawca - Instytut Technologii Eksploatacji – PIB w Radomiu stwierdzając, iż historia "zegarkowej fabrykacji” nie zupełnie pasuje do historii zawodu, zaproponował wydanie tej części jako oddzielnej książki.