Wycieczka do Maroka zapowiadała się nad wyraz ciekawie: Marrakesz, Essaouira, Agadir, Casablanca. Cieszyłam się z ewentualnej wizyty w Casablance, którą pokochałam dzięki melodramatowi z 1942 roku z Humphreyem Bogartem i Ingrid Bergman. Ale w Casablance miałam tylko międzylądowanie
Tekst: Lucyna Pońc
Z Warszawy docelowo poleciałam do Marrakeszu. Do hotelu dotarłam busem. Mimo dość późnej pory, czekała na mnie (i innych przyjezdnych także) kolacja. Następnego dnia rozpoczęłam poznawanie miasta. Udałam się do Pałacu De La Bahia, wzniesionego pod koniec XIX wieku. Miałam trochę szczęścia, bo pałac częściowo zamieszkuje rodzina królewska i tylko podczas jej nieobecności można zobaczyć wnętrza, i ogrody. A naprawdę jest co oglądać. Budowla miała być rezydencją Si Achmeda ben Musa (zwanego tez Bu Achmedem), wielkiego wezyra sułtana Mulaja al-Hassana I. Zbudowano ją z przepychem. Mijałam sypialne apartamenty wezyra z przepięknie rzeźbionymi drzwiami i ściennymi mozaikami, a także apartamenty haremu - jego żon i konkubin. Łącznie jest tutaj 160 pokoi. Otoczenie pałacu jest pełne zieleni - piękne ogrody zajmują 8 tys. mkw.; panuje w nich cisza i przyjemny chłód. Nazwa budowli - Bahia - ma dwa
znaczenia: "Miejsce Faworyta" i "Pałac Piękna". Myślę, że oba doskonale odzwierciedlają jej wygląd i przeznaczenie.
TAGI: Maroko | Marrakesz | Humphrey Bogart | Ingrid Bergman | Casablanca | tażin | meszi | podróże | wakacje
Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!
W świecie biżuterii i zegarków nie ma ...
Niebywała pamiątka dla fanów marki Apple ...
Stylistka Katarzyna Krzyszkowska - Sut ...
Przestrzenie łazienkowe od kilku lat ...
akceptuję regulamin
Copyright © 2012 Wirtualna Polska