Podróżnik z charakterem
2010-06-01
(fot. sxc.hu)
A
A
A
Gdyby diamenty były obdarzone ludzkimi cechami charakteru, Sancy
słynąłby z poczucia niezależności, umiłowania zmian i pokrętnego
poczucia humoru. Chyba żaden diament w historii, nie zmieniał właściciela
tak często.
Niewiele wiemy o losach
tego niezwykłego klejnotu
przed rokiem 1570, kiedy
to trafił w ręce Nicholasa
Harlai, barona de Sancy. Baron, mieniący
się znawcą biżuterii i kamieni szlachetnych,
przemierzał właśnie Konstantynopol
w poszukiwaniu korzystnej okazji.
Jednak gdzie ten bladożółty, ujmująco
skromny klejnot krył się wcześniej?
Etap pierwszy: Francja
Niektórzy twierdzą, że oryginalnie pochodził
z Indii, skąd został wykradziony
w XIV wieku. Inni są zdania, że był to
szczęśliwy talizman księcia Burgundii
Karola Zuchwałego. Książę miał wierzyć,
że diament zapewnia mu nietykalność
i szczęście w walce – do czasu, gdy spotkał
go marny koniec w bitwie pod Nancy.
Szczęśliwy talizman zniknął wówczas tajemniczo
wraz z innymi drogocennościami,
które książę nosił przy sobie. Nie
ma jednak żadnych przekonujących dowodów,
że był to faktycznie Sancy.
Harlai, zbrojny w kosztowną błyskotkę,
wrócił do ojczystego kraju zadawać szyku
na dworze królewskim. Diament od razu
wpadł w oko królowi Henrykowi III,
znanemu z polskiej historii jako Henryk
Walezy. Monarcha, przewrażliwiony
na punkcie własnej łysiny, zwykł owijać
głowę fantazyjnym turbanem, który
ozdabiał pożyczanym od barona klejnotem.
Jego następca, Henryk IV, również
zapragnął pożyczyć diament – ale ze zdecydowanie
bardziej rozsądnych powodów.
Miał mu służyć za zabezpieczenie
finansowe, kiedy wzmacniał swoją armię.
Posłaniec, którego zadaniem było
przekazanie diamentu królowi, zaginął
jednak bez wieści. Baron Harlai miał go
za wiernego i zaufanego sługę, toteż zarządził
intensywne poszukiwania i faktycznie,
w końcu odnaleziono zwłoki
nieszczęśnika. Z diamentem w żołądku.
Sługa połknął klejnot, by go uchronić
przed złodziejami. Zastanawia mnie, kto
i dlaczego w ogóle wpadł na pomysł przeszukiwania
wnętrzności...
Etap drugi: Anglia
Diament Sancy w towarzystwie barona
Sancy powędrował następnie do Anglii,
gdzie baron pełnił funkcję ambasadora
Francji na dworze królowej Elżbiety
I. Elżbieta wyraziła chęć zakupu klejnotu,
na co Sancy przystał z ochotą. Baron
oczywiście. I tak się zaczęły kłopoty.
Diament najwyraźniej zdążył się przywiązać
do dotychczasowego właściciela
i zmiana nie przypadła mu do gustu.
Rządy Jakuba I Stuarta minęły jeszcze
w miarę bezboleśnie, ale cały gniew przeznaczenia
skrupił się na jego następcy, Karolu I. Monarchia runęła, wojna domowa
ogarnęła cały kraj, a Karol został
uwięziony, oskarżony o zdradę stanu
i ścięty. Ogólny płacz i zgrzytanie zębów.
Szczęściem małżonka wdowa, królowa
Henrietta Maria, odepchnęła nieszczęście,
ofiarowując diament w prezencie
Edwardowi Somersetowi, hrabiemu
Worcester, w podziękowaniu za jego zasługi
dla domu Stuartów.