Ciągle jestem studentem
2010-06-01
(fot. Essence)
A
A
A
Profesor Richard Bagozzi jest absolwentem pięciu uczelni, dwie kolejne
przyznały mu tytuł profesora honoris causa. Jego książki są uznawane na
całym świecie za biblie psychologii biznesu. Guru zarządzania? Wybitny
naukowiec? „Jestem ciągle tylko studentem” – mówi profesor
Rozmawiał Mateusz Madejski fot. arch. Richard Bogozzi
Mateusz Madejski:
Niebawem odwiedzi Pan
Polskę. Czego Pan się spodziewa
po tej wizycie?
Prof. Richard Bagozzi:
W Polsce już raz byłem. Było to seminarium
w Krakowie. To naprawdę piękne
miasto. Ale odwiedziłem też Zakopane.
Dorastałem na przedmieściach Detroit,
a tam mieszka wielu Polaków. Wśród moich
najlepszych przyjaciół są Polacy z pochodzenia,
a Amerykanie od 2-3 pokoleń.
Poza tym Polką z pochodzenia była
moja matka, która niestety niedawno
zmarła. Urodziła się w okolicach Lwowa.
Dzięki temu polska kultura nie jest mi
obca. No i muszę przyznać, że bardzo odpowiada
mi wasza kuchnia – bardzo lubię
zwłaszcza pierogi i gołąbki.
Mateusz Madejski: Niemal całe życie zawodowe
poświęcił Pan nauce…
Prof. Richard Bagozzi:
No, niemal całe. Jak prawie każdy mieszkaniec Detroit
i okolic, miałem swoją przygodę
z branżą motoryzacyjną, W czasie studiów
MBA pracowałem jako inżynier
w General Motors. Lecz jeden z moich
profesorów przekonywał mnie do zostania
na uczelni. Przekonywał tak mocno, że
w końcu przychyliłem się do jego argumentów.
Biorąc pod uwagę dzisiejszą kondycję GM, jak i całej branży motoryzacyjnej,
chyba moja decyzja była
słuszna.
M.M.: Zaczynał Pan karierę w Detroit.
Obecnie pracuje na Uniwersytecie Michigan.
Zanim Pan wrócił w te strony,
pracował Pan niemal na wszystkich najważniejszych
uczelniach w USA.
R.B.: Faktycznie. W pewnym momencie
chcieliśmy się z rodziną przenieść do słonecznej
Kaliforni. No i dostałem pracę
na uniwersytecie w Berkeley. Potem urodziły
nam się dzieci. Uznaliśmy, że lepiej
będzie, żeby dorastały w innym miejscu.
Wybór padł na okolice Bostonu. A ja dostałem
pracę w Massachussets Institute
of Technology. Potem jednak zaczęliśmy
tęsknić za tym kalifornijskim słońcem
(śmiech). No i przenieśliśmy się do Palo
Alto. A ja zaczęłem wykładać na Uniwersytecie
Stanforda. Aby ostatecznie wrócić
do Michigan.