Połyskująca delikatnie połówka gołębiego jajka to jeden z najwspanialszych klejnotów rosyjskiego skarbca. Jednak nie przyniósł szczęścia nawet szlachcicowi, od nazwiska którego nosi nazwę.
Czyż nie jest tak zawsze? Kiedy mamy do czynienia z diamentem takim jak ten, można się niemal założyć, że na początku kryje się jakaś mało ciekawa i niezbyt chlubna historia. Diament Orłow bezwzględnie należy do najpiękniejszych okazów, jakie można spotkać na
tym pełnym błędów świecie. Ma szlif rozetowy, waży 189,62 karata, kształtem przypomina idealnie przekrojone w połowie kurze (lub, jak mówią niektórzy, gołębie) jajko.
Pieczołowicie przechowywany w skarbcu diamentowym w Moskwie, zdobił berło rosyjskich carów i był czymś więcej, aniżeli tylko prestiżową błystkotką – był symbolem. Symbolem do tego stopnia, że popularny pisarz Boris Akunin uczynił Orłowa bohaterem jednej ze swoich książek o detektywie Fandorinie, jednoznacznie dając do zrozumienia, że w imię bezpieczeństwa diamentu rodzina carska byłaby w stanie poświęcić nawet życie dziecka.
Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!
Tenisowy światek zawsze był i cały czas ...
Niebywała pamiątka dla fanów marki Apple ...
Stylistka Katarzyna Krzyszkowska - Sut ...
Jak stworzyć w łazience klimat za pomocą ...
akceptuję regulamin
Copyright © 2012 Wirtualna Polska